Menu

Niezależny outsider ...

"Prawdziwymi zwycięzcami są ci, którzy pokonują trudności dnia codziennego."

Pokonać olbrzyma...

robwier

Aktualnie na szczycie bokserskiej wagi ciężkiej znajdują się A. Joshua, D. Wilder oraz T. Fury. Ta trójka pięściarskich ” muszkieterów ” zdecydowanie przewyższa większość swoich konkurentów wzrostem, a nierzadko też siłą fizyczną . Niełatwo im dobrać się do skóry, i żaden jak dotąd nie poniósł jeszcze porażki na zawodowym ringu. Ale w historii niejednokrotnie przecież zdarzało się, że ogólnie rzecz ujmując – mniejszy pięściarz odważnie stawał naprzeciw znacznie potężniejszemu rywalowi …
Już bowiem przeszło 100 lat temu mający polskie korzenie Stanley Ketchel porwał się na wielkiego Jacka Johnsona. Ketchel ( Kiecal ), będący mistrzem wagi średniej, znacznie ustępował przeciwnikowi zarówno wzrostem ( kilkanaście cm ), jak i wagą ( też kilkanaście, ale kg ). Mimo to mężnie próbował odebrać olbrzymowi tytuł czempiona królewskiej kategorii. W jednej z rund powalił nawet oponenta na deski, co było wyczynem nie lada. Johnson jednak szybko doszedł do siebie, by po chwili brutalnie znokautować zbyt pewnego już zwycięstwa Stanleya. Po latach zaś Jack utrzymywał, że nigdy nie został tak mocno trafiony, jak wtedy przez Ketchela, ani też nikomu nie zadał tak destrukcyjnego uderzenia jak to, którym następnie uśpił naszego rodaka …
Dekadę później inny Jack – Dempsey, w drodze na szczyt wagi ciężkiej spotkał się w ringu z olbrzymim Jessem Willardem. Dempsey solidnie sponiewierał potężnego oponenta, szybko odbierając mu nie tylko chęć do dłuższej potyczki, lecz przede wszystkim światowy tytuł. W taki dość bezwzględny sposób Jack, zwany również „Tygrysem”, rozpoczął swą kilkuletnią dominację na światowych ringach. A dzięki bardzo ofensywnemu stylowi walki Dempsey po dziś dzień uznawany jest za jednego z najbardziej widowiskowo boksujących „ciężkich” w historii.
W czasach bardziej współczesnych bitwami z gigantami zasłynął Evander Holyfield. Jego zażarte boje z R. Bowe to już prawdziwa bokserska klasyka. Holyfield świetnie też radził sobie w rewanżowej potyczce z wielkim L. Lewisem, nieźle także boksował w pojedynku z olbrzymim Rosjaninem Wałujewem. Ale sędziowie w obu przypadkach punktowali zwycięstwa jego przeciwników, choć odwrotne werdykty wcale nie byłyby skandalem. Za każdym razem Holyfield pokazywał mocarny charakter i serce nieustraszonego wojownika, odważnie atakując większych i silniejszych rywali. Ileż on zdrowia zostawiał między linami … Nic więc dziwnego, że zyskał sobie szacunek kibiców na całym świecie – bo oglądanie dobrze dysponowanego Holyfielda w akcji było prawdziwą gratką dla fanów boksu.
Ringowe walki z olbrzymami toczyli także w ostatnich latach rywale braci Kliczko. Na ogół przegrane, a gdy już czasem któryś z oponentów ( C. Sanders ) pokonał młodszego z braci, to rewanżował mu się starszy. Choć bywało i na odwrót ( C. Byrd niespodziewanie pokonał Vitalija, by po jakimś czasie polec z Władimirem ). Niełatwo było poskromić ukraińskie wielkoludy …
Pojedynkiem z gigantem można też nazwać nie tak dawną potyczkę Artura Szpilki z D. Wilderem. Niestety, Amerykański mistrz nie dał w niej naszemu rodakowi większych szans, ostatecznie ciężko go nokautując … 
A niedługo zobaczymy, czy któryś z aktualnych dominatorów najcięższej kategorii wagowej znajdzie w ringu swojego pogromcę. Bo na ich bezpośrednie starcia w najbliższym czasie – chyba nie ma co liczyć …

© Niezależny outsider ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci