Menu

Niezależny outsider ...

"Prawdziwymi zwycięzcami są ci, którzy pokonują trudności dnia codziennego."

Krzyk rozpaczy, a może...wyzwolenia ?

robwier

W ringu ten mocarz nigdy nie okazywał bojaźni. Zaś życiu, w pewnym jego momencie, powiedział stanowcze : dość … 
W 1992 roku samobójczym skokiem z 10 piętra madryckiego wieżowca zakończył swe życie Jose Manuel Urtain. Hiszpan na początku lat 70 – tych  XX  wieku był zawodowym mistrzem Europy w boksie,  w wadze ciężkiej. Nie należał do wirtuozów pięściarskiej techniki, za to jego sporym atutem była niesamowita siła fizyczna. Wyrobił ją sobie poprzez ciężką pracę – był chłopem,  przez kilka lat wykonywał też zawód drwala. Zanim zaczął zawodowo boksować ( a stało się to dopiero w wieku 25 lat ), zasłynął w Hiszpanii jako bardzo sprawny fizycznie mocarz. Brał udział w przeróżnych  baskijskich konkursach ludowych ( m. in. rąbania drzewa czy przenoszenia ciężkich głazów ), które niejednokrotnie wygrywał. Nie imponował jakoś szczególnie warunkami fizycznymi ( niespełna 180 cm wzrostu przy ok. 90 kg wagi ), ale dzięki dużej sprawności i przede wszystkim sile potrafił w pobitym polu zostawiać sporo większych i cięższych rywali. Dziś o kimś takim pewnie byśmy powiedzieli, że jest co najmniej solidnym  strongmanem. Lokalna chwała i sława miejscowego siłacza spowodowały, że Urtain postanowił spróbować swych sił na zawodowym ringu. Nie bał się nikogo, stałą agresją popartą nokautującymi uderzeniami siał popłoch najpierw w Hiszpanii, a później także w całej Europie. W 1970 roku jako niepokonany pięściarz stanął do pojedynku o pas mistrza Starego Kontynentu w najcięższej kategorii. I wykorzystał swą szansę, bo znokautował w 7 rundzie Niemca P. Weilanda, zdobywając tytuł czempiona. Po kilku miesiącach uległ jednak świetnemu technikowi – H. Cooper’owi ( Anglik kilka lat wcześniej rzucił na deski samego ” Największego „, czyli  M. Ali, walczącego jeszcze jako C. Clay ),  tracąc cenne trofeum. Różnie później układały się losy Urtaina w zawodowym boksie – potrafił odzyskać europejski tytuł, lecz wkrótce znowu go stracił. Jednak  baskijski drwal zawsze w ringu był nieustraszonym wojownikiem, z którym każdy rywal musiał się liczyć, a zdecydowaną większość ze swoich profesjonalnych potyczek  Hiszpan wygrał  przed czasem. Po zakończeniu sportowej kariery imał się przeróżnych zajęć, nie radził sobie jednak tak dobrze, jak z przeciwnikami na ringu, i … Wpadł w poważne tarapaty finansowe, miał sporo problemów, które po prostu zaczęły go przytłaczać. W pewnym momencie kłopoty te okazały się  zbyt dużym ciężarem dla hiszpańskiego siłacza. Był prostym człowiekiem, dotychczasowe sukcesy odnosił głównie dzięki ponadprzeciętnym walorom fizycznym. A jego  psychika okazała się słabsza od mocy cielesnej. Nieco zapomniany były mistrz, który dotąd nie bał się nikogo i niczego – przegrał swą najważniejszą walkę – o życie, z demonami własnych myśli . Bo ponoć najgroźniejsze demony drzemią w nas samych… I samobójczy skok z 10 piętra był dla niego jedynym rozwiązaniem zaistniałej sytuacji … Prawdziwy krzyk rozpaczy, a może jednak … wyzwolenia ?…

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [DJ na weselu Bielsko-Biała] *.ipv4.supernova.orange.pl

    Kimkolwiek by się nie było zawsze należy robić rzeczy z rozwaga, powagą i poszanowaniem drugiej osoby.
    Zachowanie drwiące to raczej chyba krzyk rozpaczy wewnętrznej i jakiegoś buntu

© Niezależny outsider ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci