Menu

Niezależny outsider ...

"Prawdziwymi zwycięzcami są ci, którzy pokonują trudności dnia codziennego."

Przebudzenie mocy ...

robwier

Nasi piłkarze ręczni nie byli faworytami w ćwierćfinałowej batalii igrzysk olimpijskich. Naprzeciw nich stanęli bowiem Chorwaci, którzy kilka miesięcy wcześniej rozbili w puch biało - czerwone nadzieje na medal podczas mistrzostw Europy, rozgrywanych wtedy w Polsce . Do tego forma zawodników z Bałkanów wyraźnie zwyżkowała w Rio z każdym rozegranym meczem, bo po nieoczekiwanej porażce z Katarem wygrali wszystkie pozostałe spotkania grupowe. Zaś w pokonanym polu pozostawili nie byle kogo, bo takich gigantów szczypiorniaka jak Francja czy Dania. Chorwaci byli więc bez wątpienia na fali wznoszącej.
Natomiast Polacy ledwo wyczołgali się ze swej grupy. Po " planowych " porażkach z Brazylią i Niemcami wygrali wprawdzie ze słabym Egiptem oraz wyjątkowo kiepsko dysponowaną na igrzyskach Szwecją, ale w ostatnim meczu polegli ze Słoweńcami, w drugiej połowie rzucając rywalom tylko 7 bramek...Wszystko można było powiedzieć o Polakach tylko nie to, że grają porywająco i skutecznie. Do tego kontuzji nabawił się nasz potencjalnie najlepszy gracz - M. Jurecki, więc walka o półfinał igrzysk nie napawała zbytnim optymizmem ...
Ale szczwany lis T. Dujszebajew, trener naszych szczypiornistów, jeszcze przed turniejem zapowiedział, że forma powinna przyjść na ćwierćfinał. Sporo ryzykował, bo z grupy wyszliśmy ledwo, ledwo, a oglądanie naszych w akcji często było prawdziwą męczarnią. I niewiele wskazywało na to, iż nastąpi jakaś metamorfoza. Co prawda do składu wrócił po długiej kontuzji M. Jurkiewicz, i mimo, że nie jest jeszcze w optymalnej dyspozycji to widać, jak ważną jest dla nas personą na parkiecie. To prawdziwy przywódca, zarówno w obronie, jak i w ataku . Tak bardzo brakowało nam Mariusza na styczniowych mistrzostwach Europy ...
Jednak w meczu z Chorwatami przebudziła się cała drużyna. Indywidualnie rywale w większości przypadków przewyższają naszych umiejętnościami, na szczęście piłka ręczna to sport zespołowy. I właśnie jako ekipa, nieustępliwie walcząca na parkiecie o półfinał igrzysk, pokonaliśmy faworyzowanych przeciwników. W tej świetnie działającej polskiej maszynie szczególnie wyróżniały się 2 trybiki. Bramkarz P. Wyszomirski rozegrał chyba najlepszy  mecz w karierze. Odbijał rzuty Chorwatów w nieprawdopodobny sposób, zniechęcając rywali do tego stopnia, że w pewnym momencie nie było wśród nich chętnych do wykonywania  karnego ! W końcu podszedł nomen omen Horvat, ale i on, z 7 m,  nie zdołał pokonać świetnie dysponowanego polskiego bramkarza !
No i K. Bielecki. Zawodnik ten rozgrywa życiowy turniej, w takiej dyspozycji jest kandydatem nie tylko na króla strzelców , ale i najlepszego gracza igrzysk. A przecież kilka lat temu, w towarzyskim spotkaniu z Chorwatami właśnie, stracił oko. Pewnie sporo ludzi po takiej tragedii odeszłoby od sportu, pozostało na uboczu, pobierając rentę inwalidzką, i rozpamiętując, co oraz dlaczego... A Karol gra przeciw najlepszym na świecie, co i rusz rzucając takie petardy, że żaden bramkarz nie jest w stanie nic zrobić. Niesamowity charakter, niemal gotowy scenariusz na dobry film o wielkim sportowcu ...
Ale i inni nie odstawali od wyżej wymienionych. K. Lijewski harował na parkiecie niemal cały mecz, dorzucając do tego wiele efektownych goli. Daszek i Wiśniewski nie pozwalali na rozwinięcie groźnych chorwackich skrzydeł, swoje wyszarpał obrotowy K. Syprzak, a weteran B. Jurecki dzielnie wspomagał Jurkiewicza na rozegraniu. No i jeszcze Jachlewski, skutecznie przeszkadzający na środku samemu Duvnjakowi...Jeśli do tych walczaków dołączy w olimpijskim półfinale zdrowy M. Jurecki to kto wie, co będzie dalej ?
Słabych czy przypadkowych drużyn już nie ma . W półfinale jest przecież Francja, najbardziej utytułowana ekipa w piłce ręcznej ostatnich lat. Aktualny mistrz świata i olimpijski zresztą. Są także Niemcy, najlepsi w Europie, jedyna ekipa z półfinałów styczniowych mistrzostw Starego Kontynentu, która znowu znalazła się w najlepszej czwórce wielkiej imprezy. No i awansowała też Dania, niemal zawsze wymieniana w gronie faworytów każdego światowego turnieju, ostatnio jednak nie notująca spodziewanych sukcesów. Ale mając w składzie takie gwiazdy jak Landin, Hansen, Svan czy Larsen, Duńczycy są w stanie pogrążyć każdą ekipę. I to właśnie z nimi przyjdzie nam zmierzyć się w walce o finał. Czy biało - czerwoni znajdą sposób na pokonanie czerwono - białych ? Na papierze Polacy w starciu z Danią nie są faworytami. Jednak to tylko dywagacje, zaś wszystko zweryfikuje olimpijski parkiet. A tam nasi czują się coraz lepiej ...

Uzupełnienie : niestety, nasi szczypiorniści nie sprawili więcej niespodzianek na igrzyskach. W walce o finał ulegli po dogrywce Duńczykom, choć po naprawdę twardym i zaciętym boju. Zaś w meczu o 3 miejsce  nie sprostali Niemcom ...I tak, mimo osiągnięcia olimpijskiego półfinału - pozostał jednak niedosyt ...

© Niezależny outsider ...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci